Category Archives: INNE

Zmiany, zmiany… znowu zmiany.

Powiem Wam, że wiele się działo i zupełnie zapomniałam o swoim blogu. Nie miałam ani czasu ani ochoty pisać. I w sumie z czasem nadal kiepsko, bo mam w domu rozbieganą dwulatkę i 5-miesięczną królewnę. Także jest co robić. Ale nie zmienia to faktu, że brakuje mi pisania. Dlatego postanowiłam się zmobilizować i coś napisać.

W moim życiu znów szykują się zmiany. Za 17 dni się przeprowadzamy. Doszliśmy do wniosku, że skoro mamy dwie pociechy to potrzeba nam więcej przestrzeni. Poza tym męczy mnie to, że mój mąż dojeżdża do pracy praktycznie 1,5 godziny, gdzie większość czasu stoi w korkach. Z nowego domu do pracy będzie miał o wiele bliżej (7 minut autem). Zmieniamy też strefę. Będziemy mieszkali w Loughborough, czyli w Leicestershire. Średniej wielkości miasto, ale mnie się bardzo podoba. I cieszę się, bo wreszcie będę miała bliżej do centrum miasta. Koniec siedzenia w domu! Dodatkowo przed domem (dosłownie!) mam plac zabaw, a Julia przecież tak kocha huśtawki. Także szykują się same zmiany na lepsze. Jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Czuję, że spełniają się marzenia. Trzeba tylko o nie sięgać.

Napiszcie co u Was? Jak Wy się macie? Czy u Was też tyle się dzieje?

Reklamy

Jakaś taka nijaka sobota…

20160504_150254.jpg

Chciałabym spędzić przyjemną sobotę. Ale czuję, że to niemożliwe. Od samego rana czuję, że to nie mój dzień. Odczuwam kompletny brak energii i chęci do życia. Uleciało ze mnie powietrze. Poczucie humoru schowało się w szufladzie gdzieś na samym jej dnie. Zupełnie nie wiem, co zrobić ze sobą w takie dni jak dzisiaj. Jestem zmęczona, mam worki pod oczami. Ogólnie kiepsko się czuję. Do tego na mojej drodze pojawili się ludzie, którzy dolali oliwy do ognia i spotęgowali uczucie smutku i beznadziejności. Generalnie spisuję ten dzień na straty… Chyba pójdę robić to, co wychodzi mi najlepiej w takie dni jak dzisiejszy i co czasem poprawia mi humor… Idę coś ugotować. Miłego dnia wszystkim życzę. Oby Wasz dzień był lepszy niż mój.

Coś zrozumiałam…

Wizyta babć już za nami. Było bardzo miło, choć odrobinę męcząco. Zapewne inaczej byłoby, gdybyśmy mieli dodatkowy pokój gościnny, bo wtedy babcie miałyby własny pokój. A tak były zmuszone spać w salonie i to dezorganizowało nam dni. Ale i tak się bardzo cieszę z tej wizyty, bo wniosła w moje życie wiele i pozwoliła na zrozumienie kilku spraw.

Zrozumiałam, że moja mama jest dla mnie bardzo ważna. Ma już swoje lata, jest może trochę niezdarna i roztrzepana, coraz słabiej słyszy, ale mimo wszystko to nadal moja mama. Ta sama, która mnie urodziła i pielęgnowała przez całe dzieciństwo. Dbała o mnie, uczyła wszystkiego. Była przy mnie w dobrych i złych chwilach, pomagała wybrnąć z każdej kryzysowej sytuacji. Ogólnie zawsze była dobrą mamą. Po powrocie mamy do Polski poczułam, że tęsknię. Doszłam do wniosku, że mama mnie naprawdę bardzo kocha, a ja kocham ją. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby jej zabraknąć w moim życiu. Mama jest naprawdę ważną osobą dla mnie. A najbardziej cenię ją za to, że jest chyba jedyną osobą, która mi wszystko wybaczy i będzie mnie kochała niezależnie od tego, co złego zrobię.

Także dziękuję Bogu, że mam właśnie taką mamę i proszę by żyła jak najdłużej. Mam nadzieję, że moja córka kiedyś będzie kochała mnie tak samo mocno jak ja kocham swoją mamę.

 

 

Zapiekanka z tortellini i brokułem.

20160408_204955

Dzisiaj postanowiłam dać Wam przepis na jedną z moich ulubionych zapiekanek. Główne jej składniki to tortellini i brokuł. Zapiekanka jest bardzo prosta i szybka w przygotowaniu. To ciekawy pomysł na szybki obiad. Jeśli jesteście łasuchami to zapraszam do dalszej lektury.

Składniki

Brokuł gotujemy ze szczyptą soli oraz łyżeczką cukru. Odcedzamy i przelewamy zimną wodą. Pozostawiamy do momentu, aż woda całkowicie obcieknie.

Tortellini gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Po ugotowaniu również przelewamy zimną wodą.

Mięso oddzielamy od kości i kroimy na drobne kawałki. Następnie wrzucamy do miski. Wsypujemy przyprawę kebab-gyros, bazylię oraz vegetę i energicznie mieszamy. Potem na patelni rozgrzewamy odrobinkę oleju i smażymy mięso do momentu aż zrobi się brązowe.

Śmietanę mieszamy z odrobiną soli i pieprzu.

Przygotowujemy naczynie żaroodporne lub blachę wyłożoną folią. Układamy tortellini, następnie mięso, potem brokuł. Całość zalewamy śmietaną i posypujemy startym serem mozzarella.

20160408_210125

20160408_210332

Zapiekankę wstawiamy do piekarnika ustawionego na termoobieg i pieczemy około 30 minut w temperaturze 200°C. Smacznego!

20160408_220947

Szczerość…

truth.jpg

Ostatnio doszłam do wniosku, że bardzo ciężko jest poznać naprawdę wartościowych ludzi. Większość jest interesowna i utrzymuje z nami kontakt wyłącznie dlatego, że czegoś od nas oczekuje w zamian. Zwykle mowa o pieniądzach, czasem o przysługach innego rodzaju. Poza tym zauważam każdego dnia jak wielu ludzi dwulicowych nas otacza. Jedno mówią, drugie robią. Jeśli coś im się w nas nie podoba to ze strachu przed atakiem, czy krytyką nie mówią tego bezpośrednio nam tylko osobom postronnym. A te osoby czasem nie potrafią się bronić lub zwyczajnie szkoda im na to sił, bo to walka z wiatrakami. Czy tak właśnie powinno być? Czy nie powinniśmy zawsze stawiać na szczerość wobec drugiego człowieka? Dlaczego tak bardzo boimy się zwrócić komuś uwagę wprost? Czemu obgadujemy ludzi za plecami lub obarczamy winą innych? Ja zawsze mówię prawdę prosto w oczy… Nawet wtedy, gdy wiem, że może zaboleć. Uważam, że tak jest lepiej. Może nie każdy się ze mną zgodzi, może nawet niektórzy powiedzą, że to moja wada. Ja jestem jednak innego zdania. Moi prawdziwi przyjaciele cenią mnie zwłaszcza za tą szczerość. Nie udaję kogoś, kim nie jestem, nie maskuję się. Jestem sobą zawsze i wszędzie! Czy nie byłoby łatwiej, gdyby ludzie byli ze sobą szczerzy i mówili, co im leży na sercu? Co o tym myślicie?

Święta? Nie tym razem…

Christmas Fireplace

Mam wrażenie, że wszystkich już ogarnął nastrój świąteczny. Zwłaszcza tutaj w UK. Niektórzy mają już przystrojone okna w jakieś świąteczne naklejki itp. Inni szaleją na zakupach i kupują ozdoby. A ja? Ja w tym roku zupełnie nie czuję aury Świąt. Wynika to zapewne z tego, że jestem zagranicą, z dala od bliskich, w wynajętym pokoju. To będą pierwsze w moim życiu Święta, które spędzę tylko z mężem i ewentualnie ze współlokatorami z domu. Nie mam możliwości ani polecieć ani pojechać do Polski. Na lot trzeba by było wydać za dużo pieniędzy, a samochodem bym nie dała rady, bo to jednak zbyt wiele godzin jazdy jak dla ciężarnej kobiety. Poza tym nawet gdybym pojechała to sama, a przecież nie zostawię męża samego w Święta, bo to przecież On jest teraz moją najbliższą rodziną. Ja bym nie chciała zostać sama i jestem pewna, że On również. Dlatego zostajemy na miejscu. Tak, czy inaczej to strasznie smutne. Mam oczywiście nadzieję, że to pierwsze i zarazem ostatnie takie Święta. Chciałabym poczuć magię Świąt, ale jakoś mi nie wychodzi. Cieszę się oczywiście z tego, że mam swojego męża, mam dziecko w brzuszku i rodzinę w Polsce, która myśli o mnie ciepło i tęskni za mną, ale jakaś pustka w sercu pozostaje.

A jakie Wy macie planu na Święta? I czy Was już ogarnął szał ozdabiania swojego mieszkania?

Reklamy