Tag Archives: Twarz

Kosmetyk „na ratunek” – Neutrogena Spot Stress Control Scrub.

stressDzisiaj postanowiłam napisać o kosmetyku, który uratował moją cerę w ciąży. Otóż nigdy nie miałam problemów z cerą. Wypryski miewałam wyłącznie przed miesiączką i to takie pojedyncze zupełnie nieznaczące. Jednakże na początku ciąży wysypało mnie strasznie i kompletnie sobie z tym nie radziłam. Nie było mowy by wyjść na ulicę bez makijażu. Byłam wściekła, że nic mi nie pomaga w walce z nieprzyjaciółmi. Przypadkiem natrafiłam na kosmetyk, który jak się potem okazało uratował moją skórę. Mowa o peelingu do twarzy marki Neutrogena. Pełna nazwa to Daily Scrub Spot Stress Control. Peeling ma delikatny zapach, który mi przypomina ogórka, ale każdy może czuć coś innego. Peeling ten nadaje się do codziennego użytku, ponieważ drobinki w nim zawarte nie są duże i kosmetyk ten zupełnie nie podrażnia skóry. Kosmetyk doskonale oczyszcza i pozostawia na twarzy uczucie świeżości, a co najważniejsze nie pozostawia uczucia ściągnięcia cery. Scrub świetnie radzi sobie zamiast mydła do zmywania podkładu z całej twarzy. Już po tygodniu wszelkie niedoskonałości zniknęły i zaobserwowałam, że moja cera jest bardziej promienna i gładka. Produkt idealny według mnie do każdego typu cery. Cena również przystępna, ponieważ jest to około 22 zł za pojemność 150 ml.
A jakie kosmetyki ratują na co dzień Waszą cerę? Co jest numerem jeden „na ratunek”? Czekam na Wasze komentarze, chętnie poznam Wasze opinie.

Otagowane , ,

Mary Lou Manizer, The Balm.

Mary Lou ManizerDzisiaj postanowiłam napisać na temat znanego chyba wszystkim rozświetlacza marki The Balm, czyli Mary Lou Manizer. Jestem przekonana, że przeważająca większość z Was o nim słyszała.

Od dawna jestem zwolennikiem tego typu kosmetyków, ponieważ lubię delikatne rozświetlenie twarzy. Ten kosmetyk ma bardzo wiele pozytywnych opinii, więc i ja postanowiłam się na niego skusić. I muszę przyznać, że jestem nim zachwycona i chyba nie zamienię go na żaden inny. Obawiałam się co prawda, że będzie się za bardzo świecił. Bałam się, że kolor będzie dawał taki brokatowy efekt, może nawet tandetny. Jednak nic bardziej mylnego. Mary Lou Manizer ma przepiękny, szampański odcień i nadaje efekt tafli. Używam go do podkreślenia kości policzkowych oraz łuku kupidyna.

louOpakowanie produktu jest bardzo ładne, odporne na upadki (sprawdziłam) i posiada lusterko, które czasem się naprawdę przydaje. Co najważniejsze? Produkt jest bardzo wydajny. Ja posiadam go już około trzech lat, a jego zużycie widzicie na zdjęciu.

Cena jak za tak wspaniały produkt jest naprawdę niska. Koszt to około 60 zł. Ja jestem zachwycona tym produktem i mogę z czystym sumieniem polecić go każdej kobiecie.

A czy Wy miałyście do czynienia z tym kosmetykiem? Co o nim sądzicie?

Otagowane , , ,

The Balm – Bahama Mama.

Dzisiaj przyszła pora na przekazanie Wam mojego zdania na temat bronzera, którego aktualnie używam, czyli produktu firmy The Balm – Bahama Mama. Produkt dostałam w prezencie jakiś rok temu – zdaje się, że na Święta Bożego Narodzenia. Mniejsza o większość.

aaaaKosmetyk można oczywiście kupić w moim ulubionym sklepie za cenę 59,99 zł (klik). Uważam, że nie jest to wygórowana cena, ponieważ produkt ten jest kosmicznie wydajny. Jak już wspomniałam mam go ponad rok, a ubytek to nawet nie połowa. Opakowanie jest dość nietypowa, ale z racji tego, że jest z takiego jakby papierowego kartonu to mamy pewność podczas transportu, że nic nam się nie uszkodzi, nie pęknie, czy nie potłucze. Bardzo podoba mi się kolor pudru, ponieważ jest to taki brudny, chłodny brąz. Uważam, że pasuje zarówno dla bladych jak i opalonych dziewczyn, wszystko zależy od ilości nałożonego produktu. Moim zdaniem nie da się nim zrobić krzywdy, aczkolwiek wiem, że jak się jest zdolnym to wszystko się da. Pigmentacja jest idealna, kolor świetny. Myślę, że puder ten zostanie już na zawsze w mojej kosmetyczce, bo to jedyny taki, w którym dobrze się czuję przez cały rok niezależnie od odcienia mojej skóry i jedyny taki, którym naprawdę przepięknie można wykonturować twarz.

A Wy czego używacie do konturowania twarzy? Macie jakieś sprawdzone kosmetyki?

Otagowane , , ,

Delia Cosmetics, Kakaowa glinka – maseczka do twarzy z brązową glinką.

Dzisiaj wypróbowałam kosmetyk z zasobów firmy Delia Cosmetics. A mianowicie mowa o Kakaowej glince – maseczce do twarzy z brązową glinką. Według Producenta kosmetyk powoduje naturalne odmładzanie mineralne. Pełny opis znajdziecie tutaj.

4

Co ja uważam?

Ja bardzo lubię maseczki w takich ciemnych kolorach, ale nie dlatego, że lubię straszyć ludzi po jej nałożeniu. Po prostu mam wrażenie, że maseczka im ciemniejsza tym dogłębniej działa. Oczywiście to moje przekonanie. Pierwsze wrażenie maseczka zrobiła dobre, ponieważ bardzo dobrze się ją rozprowadza. Nie jest tępa, rozciera się bardzo równomiernie i nie zostają z niej takie wystające „bobki”. Jedna rzecz, której się wystraszyłam tuż po nałożeniu na połowę twarzy to fakt, że kosmetyk strasznie piecze. Moja skóra nie należy do bardzo wrażliwych, ale szybko się czerwieni. Pomyślałam, że jak ją zmyję to będę wyglądała jak burak. Po nałożeniu złapałam za opakowanie i okazuje się, że Producent jak najbardziej umieścił na nim informację o pieczeniu. Pomyślałam – „Ok, skoro tak musi być!” Szalenie podobał mi się efekt maski po zaschnięciu, twarz była matowo-brązowa. Zupełnie inna niż maski, które dotychczas stosowałam. Zmywanie również było bardzo łatwe, nie trzeba było trzeć twarzy jak to czasem bywa. No i już w trakcie zmywania czułam, że buzia jest gładka i taka delikatna. Nakładanie kremu na tak oczyszczoną twarz to czysta przyjemność. Niestety nie powiem Wam czy jest warta swojej ceny, bo zupełnie nie wiem ile kosztuje. Dostałam ją w prezencie od przyjaciółki i chyba nie wypada ją pytać o cenę. Moja ocena 8/10.

A czy ktoś z Was używał tej maseczki? Jak się sprawdziła? I co innego możecie polecić do dogłębnego oczyszczania?

Otagowane , , ,

Max Factor, Colour Adapt – Podkład dopasowywujący się do cery.

IMAG1404

Dzisiaj postanowiłam napisać o podkładzie, któremu jestem od dawna wierna. Właściwie tą recenzję pisałam już w styczniu 2013 roku, ale podczas przenoszenia bloga na inną platformę chyba post się gdzieś zagubił. Jeśli chodzi o podkład to w pełni potwierdzam to, co twierdzi producent tego kosmetyku. Używam tego podkładu od ponad 9 lat i nie zamienię go już chyba na żaden inny. Testowałam wiele podkładów przez ten okres, ale zawsze wracałam do Colour Adapt. Podkład faktycznie dopasowuje się do kolorytu skóry. Ma delikatną konsystencję, bardzo łatwo rozprowadza się go zarówno palcami jak i pędzlem, czy gąbeczką. Nawet jeśli nałożymy go zbyt dużo to nie rzuca się on w oczy i nie pozostawia efektu maski. Sprawia, że skóra się nie błyszczy, ale warto go jeszcze przykryć pudrem w kamieniu. Wtedy cera jest gładka i wygląda bardzo naturalnie. Nie polecam go do cery z problemami, ponieważ podkład nie kryje idealnie. Drobne zaczerwienienia, niewielkie zaciemnienia w okolicach oczu ukryje, ale jeśli ktoś ma spore kłopoty z cerą to ten podkład nie ukryje wszystkiego. Polecam go, ponieważ po nałożeniu nie powoduje efektu ściągnięcia – ja zupełnie nie odczuwam, że mam jakikolwiek podkład na twarzy. Ma kilka odcieni – ja używam koloru 45 Warm Almond (cały rok), zimą jak jestem bardzo blada łapię za 40, a latem do opalonej skóry kupuję 80 Bronze. To naprawdę genialny produkt! Cena też uważam, że jest do przyjęcia. Oczywiście ja kupuję w drogerii Internetowej (tutaj), ponieważ w sklepie podkład jest o 20 zł droższy.

A czy któraś z Was używała tego produktu? Jak sprawdzał się u Was?

Otagowane , , ,

Gąbeczka Real Techniques Miracle Sponge… Fajna?

spongeOd kilku miesięcy używam do nakładania podkładu gąbeczki Real Techniques Miracle Sponge. Jestem z niej bardzo zadowolona, ponieważ dzięki niej mój makijaż stał się bardziej wygładzony i naturalny. Podkład bardzo fajnie stapia się z twarzą i skóra wygląda na odmłodzoną. Gąbeczka w przeciwieństwie do pędzli nie pozostawia smug. Oczywiście przed nałożeniem podkładu należy ją dokładnie zwilżyć tak by zwiększyła swoją objętość dwukrotnie. Dzięki temu „pije” ona mniej produktu. Jej rożek świetnie sprawdza się przy wklepywaniu korektora pod oczy, czy też w załamania koło nosa. Mycie gąbki nie jest proste, ale jakoś udaje się ją domyć. Szkoda tylko, że trzeba ją wymieniać na nową mniej więcej co 2 miesiące, ponieważ po tym okresie zaczyna mieć dziwną strukturę, a czasem nawet pęka w niektórych miejscach. Tak, czy owak polecam ją każdej osobie, która do tej pory nakładała podkład palcami bądź pędzlami. Uwierzcie – gąbka działa cuda! Dodatkowo jej cena jest całkiem przystępna, ponieważ wynosi jedynie 29,90 zł (ja kupuję ją tutaj).

Na tą chwilę zastanawiam się nad zakupem słynnej gąbeczki Beauty Blender. Czy ktoś używał i poleca? A może ktoś z Was sprawdził zarówno BB jak i Miracle Sponge?

Otagowane , , ,