Monthly Archives: Styczeń 2015

Coś o włosach…

Jak przez najbliższy miesiąc zamierzam dbać o włosy? Jakich kosmetyków zamierzam używać?

MYCIE:

 

Do mycia zamierzam używać szamponu, który zakupiłam przed Świętami za namową Moniki ze sklepu ladymakeup.pl Chodzi mianowicie o produkt firmy VitalDerm – Odbudowujący szampon do włosów z olejem arganowym i masłem shea (do kupienia tutaj). Oczywiście zawsze nakładam produkt na skórę głowy i masuję, a końcówki myję już tylko powstałą pianą. Szampon z tego, co widzę obłędnie pachnie. Mnie zapach się bardzo podoba, ale pewnie nie każdemu przypadnie do gustu.

VitalDerm szampon

ODŻYWIANIE:

Po umyciu czas na odżywkę. Aktualnie zaczęłam używać maski mlecznej Kallos Crema al Latte. Stosuję ją właściwie jako odżywkę, bo nakładam na włosy od połowy i odrobinkę na górną część włosów, ale nie dotykając samej skóry głowy i pozostawiam na około 1-2 minut, po czym spłukuję. Maska ma świetny, mleczno-budyniowy zapach. Zobaczymy jak się sprawdzi na moich puszących włosach. Na pewno wiele z Was ją zna. Jest ona dostępna stacjonarnie w Hebe, a ja kupiłam ją chyba tutaj.

1098780_034117df2a3d62e8f8d3f3bb

ROZCZESYWANIE:

Po odsączeniu włosów w ręcznik nadszedł czas na coś, co pomoże gładko i bezboleśnie rozczesać moje włosy. Spryskuję włosy odżywką firmy Gliss Kur – aktualnie Million Gloss przeznaczona do włosów matowych. Bardzo lubię odżywki tej firmy, bo naprawdę pomagają w rozczesaniu włosów. Do samej czynności rozczesania postanowiłam używać na razie wszystkim znanej szczotki Tangle Teezer Salon Elite (niebiesko-różowa). Tak… dam jej szansę raz jeszcze i tym razem na dłuższą metę. Sprawdzę, czy ona cokolwiek zmieni w stanie moich włosów. To trzecie podejście do niej, oby okazało się trafione.

odzywka

T1

ZABEZPIECZENIE:

Aby zabezpieczyć końcówki przed uszkodzeniami wcieram w nie (od połowy długości) serum firmy Balea. Kosmetyk ten ma również bardzo ładny zapach. Sprawia, że końce nie są takie nastroszone i włosy się nie elektryzują. Kupiłam je na allegro, bo niestety nie jest ono dostępne w żadnej znanej mi drogerii internetowej.

Balea

A NA KONIEC:

Na sam koniec ważna informacja. Ja nie używam suszarki. Posiadam oczywiście takową, ale używam tylko od wielkiego dzwona, czyli na jakieś ważne wyjścia, gdy mi się spieszy. Moje włosy nie lubią suszarki, bo po wysuszeniu wyglądam jak pudel. Wobec tego, co napisałam pozostawiam włosy do wyschnięcia, a na noc związuję albo w luźny warkocz (jestem dumna, bo już się da go zrobić) albo metodą kilku gumek (jak na zdjęciu).

guma

Napiszcie mi proszę, jakich kosmetyków używacie na co dzień? Bez jakich kosmetyków do włosów nie wyobrażacie sobie każdego mycia? Czekam na Wasze komentarze i serdecznie pozdrawiam.

Otagowane , , , , , , , ,

Home – Sweet home.

Tak sobie myślę, że idealnie by było, gdyby każdy na świecie miał swoje ukochane miejsce na Ziemi. Mam na myśli taki wymarzony dom lub mieszkanie, takie swoje, urządzone według własnych upodobań. Miejsce, do którego można się schować i czuć się swobodnie i bezpiecznie. Ja nadal nie mam takiego miejsca. Owszem, czuję się dobrze w domu u mamy, gdzie się w zasadzie wychowywałam, ale to nie to samo. Szukam cały czas swojego azylu.

Dom

Marzy mi się taki dom jak na zdjęciu. Chciałabym mieć własne podwórko, po którym kiedyś biegałyby moje dzieci wraz z dużym psem. Chciałabym mieć werandę by móc przysiąść na niej w deszczowy dzień z kubkiem kakao w dłoni i patrzeć na spadające krople. Chciałabym w domu mieć jadalnię, a w niej duży stół by móc jeść posiłki razem z całą rodziną. Marzy mi się też taki kącik z wygodnym fotelem lub leżanką przy oknie bym mogła czytać książki w ciszy i spokoju. Dobrze by było mieć też piękną garderobę bym nie musiała ograniczać się z butami, torebkami czy ubraniami. Przydałaby się też sypialnia z ogromnym łożem małżeńskim by móc czuć bliskość mojego mężczyzny każdej nocy. Chciałabym by obok sypialni był też mały pokoik, w którym stałaby moja toaletka, gdzie mogłabym tworzyć wszelkiego rodzaju makijaże inspirowane codziennością. Powinnam też mieć pokój „biurowy”, czyli taki, gdzie byłyby komputery każdego z nas (mój i męża) oraz półki z książkami, bo je bardzo lubię. Kuchnia? Tak… Musi być duża, bo gotowanie sprawia radość, ale tylko wtedy, gdy nikt mi nie przeszkadza. Musi być w niej dużo blatów by móc robić artystyczny nieład, doskonałe oświetlenie by nie poucinać sobie palców i oczywiście okna, by można było zerkać do ogrodu na wypoczywającą rodzinę. Aaa… zapomniałam o najważniejszym. Marzę by mój dom znajdował się w miejscowości nad samym morzem bym mogła zmęczona rutyną dnia codziennego pójść na spacer po plaży niezależnie od pory dnia, czy pogody…

Otagowane , , ,

Co się dzieje ze światem?

teatr

Wczoraj moja koleżanka wybrała się do Teatru Muzycznego w Łodzi na spektakl pt. „Łajza”. Mnie teatr kojarzy się z miejscem, do którego należy ubrać się w strój elegancki i wieczorowy. Okazuje się jednak, że życie potrafi nas zaskoczyć. Moja koleżanka ubrała się jak trzeba i była w szoku, że większość ludzi tam była ubrana w jeansy, zwykłe bluzy czy podkoszulki, a na nogach przodowało obuwie sportowe. WTF? Co się dzieje z dzisiejszym światem ja się pytam? Jak to się dzieje, że do dyskoteki nie wpuszczą żadnego „dresa”, czy kogokolwiek w bluzie z kapturem, czy bojówkach, a do teatru możesz się ubrać jak byś szedł do sklepu po bułki? Czy Wy to rozumiecie? Ja jestem zdania, że powinno być odwrotnie. Dyskoteka to miejsce, gdzie się tańczy, więc każdemu powinno być przede wszystkim wygodnie. A teatr to miejsce dla kulturalnych ludzi. Nie mówię, że nie można założyć jeansów, ale czy do nich nie da się założyć eleganckiego obuwia i koszuli?

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Oriflame, Nourishing Hand Cream for Dry Hands – Odżywczy krem do suchych dłoni.

Dzisiaj postanowiłam napisać o produkcie firmy Oriflame, a mianowicie o odżywczym kremie do suchych dłoni (Nourishing Hand Cream for Dry Hands). To jeden z moich ulubieńców.

SŁOWA PRODUCENTA: Głęboko odżywia suchą skórę rąk, chroniąc ją przed wysuszeniem do 24 godzin. Olejek ze słodkich migdałów wygładza i zmiękcza dłonie, zapobiegając pierzchnięciu. 150 ml

hand

MOJA OPINIA:

Krem ma miłe w dotyku opakowanie, łatwo wyciska się produkt i oczywiście na koniec nie ma problemu z jego przecięciem by wydobyć resztki produktu aby nic się nie zmarnowało. Krem ma pojemność 100 ml lub 150 ml, bo czasem występuje wersja powiększona. Niezależnie od pojemności jest wydajny. Nie potrzeba wielkiej ilości by otulić całe dłonie białą, nawilżającą pierzynką. Konsystencja kremu jest kremowa i gęsta, więc nie ma możliwości rozlania i zmarnowania produktu. Zapach mnie osobiście nie przeszkadza, jest taki delikatny i przyjemny. Dla mnie krem musi się szybko wchłaniać i nie może pozostawiać tłustej warstwy na długo. Ten krem spełnia wszelkie moje oczekiwania. Używam go już od dawna i czasem zdradzam go z jakimś innym by coś przetestować, ale i tak zawsze wracam do niego. Cena standardowa za 150 ml to około 19,90 zł, ale oczywiście często są promocje, a poza tym będąc konsultantką mam zniżkę. Także czasem kupuję tą dużą pojemność za naprawdę niewielkie pieniądze.
Moja ocena 9/10.

A czy któraś z Was miała okazję testować ten krem? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat? Jakie kremy Wy polecacie do codziennej pielęgnacji?

Otagowane ,

Zagraniczna miłość…

zakochani

Dzisiaj trochę prywatnie…

Jakiś czas temu byłam w długoletnim związku. Związek trwał ponad 4 lata. Byłam już zaręczona. Nie będę wdawała się w szczegóły, bo nie o tym chciałam pisać. Chodziło bardziej o to, że przez okres ostatniego 1,5 roku już się między nami nie układało tak jak trzeba. Wtedy poznałam przez Internet pewnego chłopaka. Mieszkał zagranicą, pierwszą literą jego imienia było J. Więcej nie powiem, bo nie ma to sensu. W każdym razie wtedy, gdy w moim stałym związku się nie układało poznałam J. Pisaliśmy ze sobą codziennie i na każdy temat, rozumieliśmy się doskonale. Widywaliśmy się na Skype. Wiedzieliśmy o sobie bardzo wiele (wszystkiego nie wie o mnie nikt). To były cudowne chwile, zapominałam dzięki niemu o jakichkolwiek problemach. Zakochałam się… Pewnego razu J zaproponował bym była jego osobą towarzyszącą na weselu jego kolegi, które odbywa się w Polsce. Powiedziałam, że to byłoby nie fair w stosunku do mojego aktualnego partnera. A on zapytał, czy to, że teraz rozmawiamy jest fair? Miał rację. Dzisiaj to wiem… To właśnie dziś uświadomiłam sobie, że odmówienie mu było wielkim błędem. To jedna z niewielu decyzji życiowych podjętych przeze mnie, których żałuję. Gdybym pojechała z nim na to wesele moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. A tak przez kolejne 1,5 roku żyłam w związku bez jakiejkolwiek przyszłości.

Co było dalej? Pan J pojechał na to wesele sam. Tam poznał dziewczynę, która się nie zawahała i pojechała z nim od razu zagranicę stawiając wszystko na jedną kartę. I jak to się dla niej skończyło? Myślę, że doskonale. J wybudował tam piękny dom, wzięli ślub, urodziła im się córeczka. Generalnie założyli wspaniałą, szczęśliwą rodzinę. A pomyśleć, że ja mogłam być na jej miejscu… Ech 🙂 Nie ważne… cieszę się, że J jest zadowolony i że ułożył sobie życie. Cieszę się jego szczęściem. Owszem… wtedy nie podjęłam ryzyka i to była zła decyzja, bo przez nią tkwiłam dalej w toksycznym związku. Ale to też wiele mi dało. Każdy upadek kształtował moją osobowość i dzięki nowej mnie poznałam mojego męża, którego bardzo kocham. To jedyny mężczyzna, przy którym czuję się bezpieczna i kochana. Może nie należy do romantyków, ale za to dba o mnie i wiem, że nigdy by mnie nie skrzywdził. Im jestem starsza tym bardziej rozumiem, że w życiu nie chodzi o miłość i pożądanie (one po jakimś czasie słabną lub zanikają), a bardziej o to by partner był Twoim przyjacielem, na którym zawsze możesz polegać, by był oparciem w złych momentach życia, by śmiał się razem z Tobą w radosnych chwilach. Myślę, że mogę w pełni świadomie stwierdzić, że na dzień dzisiejszy jestem szczęśliwa…

Cały post pisałam przy tej właśnie piosence…

Pozdrawiam wszystkich.

 

Otagowane ,

Paznokcie ścięte na zero…

Smutno mi, bo miałam piękne, bardzo długie paznokcie jak widziałyście jakiś czas temu w poście, a dzisiaj jeden mi pękł w połowie i musiałam wszystkie skrócić na zero dosłownie. I teraz mam tak zwane pałki… Strasznie dziwnie się czuję teraz z takimi krótkimi paznokciami. Jedyny plus to fakt, że o wiele szybciej pisze mi się na klawiaturze. No nic, teraz pozostaje mi nałożenie odżywki na noc, a jutro nową hybrydę i mam nadzieję, że urosną znów takie piękne jak ostatnio.

A jak Wasze pazurki? Może macie jakieś swoje sposoby by mieć zdrowe paznokcie, które się nie łamią i nie rozdwajają? Jakieś sprawdzone kosmetyki? Może jakieś domowe sposoby z babcinej apteczki?

Otagowane