Monthly Archives: Listopad 2014

Poczta Polska to złodzieje!

Strasznie się dzisiaj zdenerwowałam. Kilka dni temu pewna Pani wysłała do mnie paczkę. Nadała ją jako paczkę pocztową ekonomiczną, ale poleconą, czyli za potwierdzeniem odbioru. Oznacza to, że przy odbiorze jest wymagany podpis odbiorcy. Czemu o tym piszę? Bo paczka powinna być u mnie w środę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po wejściu na stronę Poczty i wpisaniu numeru nadania okazało się, że status brzmi: „Doręczono”. Jak to możliwe, skoro ja ani mój mąż niczego nie podpisywaliśmy? WTF?! Zadzwoniłam na infolinię i okazuje się, że jako odbiorca nawet nie mam prawa złożyć reklamacji. Ma do tego prawo nadawca paczki, chyba że zrzeknie się na rzecz odbiorcy prawa dochodzenia roszczeń, albo gdy przesyłka została doręczona adresatowi. Rozumiecie? A jak bym nie miała kontaktu z nadawcą? W zasadzie kasę dostał to co go obchodzi, czy paczka do mnie dotarła prawda? Jakieś chore te zasady! Jestem wściekła. Ja za coś zapłaciłam. Pani nadała paczkę i też coś zapłaciła za nadanie. A jakiś kretyn z Poczty sobie pokwitował za mnie i zaje… ukradł paczkę! Co za złodzieje!

Avon, Advance Techniques, 2-in-1 Anti-Dandruff Shampoo & Conditioner for All Hair Types – recenzja.

szampon

Dzisiaj postanowiłam napisać o produkcie, którego od bardzo dawna używa mój mąż. Mowa o szamponie firmy Avon, Advance Techniques, 2-in-1 Anti-Dandruff Shampoo & Conditioner for All Hair Types. Ja nie mam łupieżu i w zasadzie nigdy nie miałam, więc nie mogłam używać tego produktu. Ale mój małżonek niestety należy do osób, które czasem miewają kłopoty z łupieżem. Ten szampon kupiłam mu jakoś 2 lata temu w celu wypróbowania i okazał się strzałem w dziesiątkę. Ma dość gęstą konsystencję, co powoduje, że nie przelewa się przez palce, a co za tym idzie jest wydajny. Podczas użycia powstaje odpowiednia piana, ale nie taka przesadzona. Ma bardzo przyjemny, zupełnie nie drażniący zapach. Butelka jest estetycznie wykonana, dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się. Co najważniejsze, szampon spowodował, że łupież został całkowicie wyeliminowany. Teraz mój mąż miewa z tym problem raz na jakiś czas, ale zawsze po użyciu szamponu problem znika. Ten produkt na stałe zagościł w naszym domu i chyba na razie nie będziemy testować innego na głowie mojego męża.

Otagowane , ,

Różnorodność ludzkich charakterów…

To takie niesamowite, że każdy człowiek jest zupełnie inny. Każdy ma inne podejście do ludzi, inaczej traktuje zawód, który wykonuje, ma indywidualne podejście do ludzi w tramwaju, czy sklepie. Dwa dni temu w przychodni np. miałam wątpliwą przyjemność oddawania krwi do badań. Okazuje się, że pielęgniarka zupełnie nie potrafiła rozmawiać z ludźmi. Powiedziała do mnie, żebym sobie usiadła, bo szkoda moich nóg, a pobieranie krwi Pani przede mną może potrwać. Powiedziałam, że rozumiem i zapytałam ile mniej więcej to potrwa. A ona niemalże z krzykiem wyrzuciła zdanie:

– Nie wiem, trzeba czekać, muszę przecież zająć się tą Panią. Przecież się nie rozdwoję!

Usiadłam, poczekałam i weszłam z przerażeniem. Dodam, że bardzo mi się spieszyło, bo 30 minut później miałam być w innej części miasta u innego lekarza. Ale pielęgniarka przecież miała czas… Usiadłam, a ona mówi, że o równej godzinie miał być pewien Pan na pobranie krwi i że ta konkretna godzina była ważna, bo jest cukrzykiem. Było 5 minut po tej godzinie. Potem zaczęła się zastanawiać jakie oznaczenie musi wpisać na fiolce od krwi. Ja pytam więc:

– Przepraszam, jak długo to potrwa? Muszę być za 20 minut na drugim końcu miasta i bardzo zależy mi na czasie.

– No chwila. Nie mogę się przecież pomylić, bo będzie Pani musiała tu przychodzić ponownie. Poza tym jeszcze muszę przeprowadzić wywiad.

Nagle wszedł ten Pan z cukrzycą. Na co ona ryknęła:

– Miał Pan być na 15:00. Gdzie Pan był do diabła? Jest 15:15 już.

Pan na to:

– Niemożliwe. U mnie na telefonie jest 15:07.

Ona:

– Na moim zegarku jest 15:15.

– To trzeba wyrzucić Pani zegarek – pan odparł z uśmiechem.

Cisza. Widać złość i grymas na twarzy pielęgniarki. I nagle wypaliła z krzykiem na pół korytarza:

– Ostatni raz pobieram Panu krew! Niech Pan to zapamięta!

Potem zadała kilka pytań mi i nastała niezręczna cisza. Potem pobrała krew i kiedy wychodziłam i powiedziałam słowo pożegnalne nie otrzymałam zwrotnej odpowiedzi…

Podejście tej Pani do ludzi mnie przeraziło. Gdyby nie fakt, że ta kobieta miała mi pobierać krew to na pewno zwróciłabym jej uwagę, że kiepsko odnosi się do innych i że jeśli ma gorszy dzień to niech swoje frustracje wyładuje na swoim mężu (wątpię by go miała) albo na kimś bliskim, kogo nie urazi, bo zna już jej podły charakter…

Ale… mówiąc o różnych charakterach miałam w głowie również obraz lekarza, którego miałam ogromną przyjemność spotkać dzisiaj. Otóż Pan zajmował się wykonywaniem USG kobiecego. Muszę powiedzieć, że na samym wstępie uderzyło mnie jego poczucie humoru. Lekarz się uśmiechał, żartował, zagadywał. Spowodował, że czułam się jak by był moim kolegą, jak bym go od lat znała. Nie wstydziłam się i to chyba najbardziej mnie zaskoczyło. Poza tym odpowiadał na każde pytanie i co najważniejsze – patrzył mi w oczy, kiedy do mnie mówił. Wiecie jak rzadko lekarze patrzą swoim pacjentom w oczy? Cholera… niektórzy sprawiają wrażenie, jakby pacjenta w ogóle nie było w gabinecie. Pan doktor napisał mi jeszcze kiedy i gdzie przyjmuje i jak wychodziłam to życzył mi jeszcze sam miłego dnia.

Czy nie byłoby wszystkim łatwiej jak byśmy właśnie tak traktowali siebie nawzajem? Czy świat nie byłby piękniejszy, a życie łatwiejsze?

Otagowane

Henna do brwi. Że co?

REFECTO CILWczoraj zapytałam moją przyjaciółkę, czy ma jakieś życzenia dotyczące postów pojawiających się na moim blogu. I zarzuciła temat, którego się kompletnie nie spodziewałam. Mowa mianowicie o brwiach… I co ja miałabym napisać? Owszem dbam o nie, ale za pośrednictwem mojej Asi (kosmetyczki). Co jakiś czas chodzę do niej na zabieg nakładania henny oraz depilacji woskiem. Sama tylko czasem poprawiam kontur cieniem do powiek lub na większe wyjścia farbką Aqua Brow firmy Make Up For Ever (można o niej poczytać tutaj). Natomiast nie potrafię sama tak do końca o nie dbać. Ale… moja przyjaciółka natchnęła mnie i postanowiłam spróbować opanować nową umiejętność, czyli samodzielne nakładanie henny. Co Wy na to? Ja jestem przerażona. A co, jeśli coś mi nie wyjdzie? Filmiki na YouTube pokazują, że nie jest to takie trudne, ale i tak człowiek boi się nieznanego. Za radą Basi (Call Me Blondieee) postanowiłam kupić hennę firmy RefectoCil w odcieniu Grafitowym. Mam nadzieję, że kolor będzie taki głęboki i że nie zrobię sobie krzywdy. Wstawiam filmik Basi – może komuś przyda się tak samo jak mnie.

A jak Wy radzicie sobie ze swoimi brwiami? Jak o nie dbacie? Jakich kosmetyków używacie?

Otagowane , ,

Gąbeczka Real Techniques Miracle Sponge… Fajna?

spongeOd kilku miesięcy używam do nakładania podkładu gąbeczki Real Techniques Miracle Sponge. Jestem z niej bardzo zadowolona, ponieważ dzięki niej mój makijaż stał się bardziej wygładzony i naturalny. Podkład bardzo fajnie stapia się z twarzą i skóra wygląda na odmłodzoną. Gąbeczka w przeciwieństwie do pędzli nie pozostawia smug. Oczywiście przed nałożeniem podkładu należy ją dokładnie zwilżyć tak by zwiększyła swoją objętość dwukrotnie. Dzięki temu „pije” ona mniej produktu. Jej rożek świetnie sprawdza się przy wklepywaniu korektora pod oczy, czy też w załamania koło nosa. Mycie gąbki nie jest proste, ale jakoś udaje się ją domyć. Szkoda tylko, że trzeba ją wymieniać na nową mniej więcej co 2 miesiące, ponieważ po tym okresie zaczyna mieć dziwną strukturę, a czasem nawet pęka w niektórych miejscach. Tak, czy owak polecam ją każdej osobie, która do tej pory nakładała podkład palcami bądź pędzlami. Uwierzcie – gąbka działa cuda! Dodatkowo jej cena jest całkiem przystępna, ponieważ wynosi jedynie 29,90 zł (ja kupuję ją tutaj).

Na tą chwilę zastanawiam się nad zakupem słynnej gąbeczki Beauty Blender. Czy ktoś używał i poleca? A może ktoś z Was sprawdził zarówno BB jak i Miracle Sponge?

Otagowane , , ,

HTC One M8 – co sądzę tym modelu?

htc

Dzisiaj postanowiłam napisać nietypowy post, jakiego jeszcze nie było na moim blogu. Chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na temat telefonu HTC One M8. Zacznę chyba od tego, że od zawsze uważałam, że dobra firma nie musi się reklamować. I tą firmę szanuję bardzo właśnie za to, że robią wiele świetnych produktów, a reklamy nie widziałam ani jednej (oczywiście mowa o reklamie Producenta, a nie operatorów). Jestem szczęśliwą posiadaczką omawianego modelu od czerwca tego roku. Wcześniej miałam jego poprzednika, czyli HTC One (też był genialny). Moja M8 urzekła mnie przede wszystkim obudową, ponieważ jest aluminiowa. Może nie gwarantuje to braku zarysowań przy upadkach, ale za to wygląda bardzo elegancko. Telefon nie należy do najlżejszych, ale moim zdaniem to zaleta. Kiedy aparat jest zbyt lekki to łatwo jest wypuścić go z rąk. Nie zamierzam pisać na temat pełnej specyfikacji, ponieważ tego typu informacje możecie znaleźć wszędzie. Chodzi bardziej o moje odczucia z użytkowania tego modelu. Otóż jestem bardzo zadowolona z szybkości działania telefonu. Czterordzeniowy procesor naprawdę daje radę, telefon ani razu mi się nie zawiesił. Nie będę ukrywała, że jestem zwolennikiem systemu Android i w nim pokładam wszelkie nadzieje. System umożliwia zainstalowanie wielu przydatnych, całkowicie darmowych aplikacji.

Generalnie sam fakt posiadania telefonu typu Smartfon jest czymś wspaniałym. Takie urządzenia ogromnie ułatwiają życie na co dzień. Można zrobić praktycznie wszystko, co na laptopie, czy też komputerze stacjonarnym. Ja bardzo często używam telefonu do przelewów, korzystam z różnych portali społecznościowych, zapisuję pomysły na kolejne posty na bloga, korzystam w pełni z kalendarza itp. Szalenie zaskoczył mnie aparat tego telefonu, bo bałam się, że skoro posiada podwójny obiektyw 4Mpx to będzie robił słabej jakości zdjęcia, a okazało się, że moje obawy były całkowicie niesłuszne. Dzięki tak skonstruowanemu aparatowi zdjęcia wychodzą bardzo wyraźne i barwne. Kolory są żywe. Niestety nie do końca radzi sobie w nocy, ale przyzwyczaiłam się już do tego, że mało który telefon daje radę w ciemnościach.
Wyświetlacz jest wielkości 5 cali i uważam, że jest idealny rozmiarowo dla kobiety, a właściwie dla każdego. Korzystanie z Internetu na modelu z tej wielkości ekranem jest naprawdę komfortowe. Generalnie uważam, że ani pierwszy model, czyli HTC One ani jego następca M8 nie mają wad, a przynajmniej żadnej takiej, która spowodowałaby, że chciałabym je zmienić na inny.
z

Zdjęcie wykonane w czerwcu. Oaza w Tunezji.

A Wy jakich telefony możecie polecić? Co Wy cenicie w modelach, których używacie? Jaki telefon Wam się marzy?

 

Otagowane ,