Monthly Archives: Styczeń 2016

Czekam na Ciebie kochanie…

20160128_145121

Wczoraj wkroczyłam w dziewiąty miesiąc mojej ciąży, czyli już jestem prawie na mecie. Czuję się dobrze, aczkolwiek najchętniej ciągle bym spała. Mimo, że przytyłam tylko 8 kg na razie to czuję jakbym miała w brzuchu ogromny kamień. Aktualnie jestem na etapie zastanawiania się jak będzie wyglądała moja córka. Do kogo będzie podobna? Czy będzie miała włosy, czy jednak urodzi się łysa? Jak duża będzie? Ile będzie ważyła? Czasem mi się śni, ale za każdym razem wygląda inaczej. No już niebawem się dowiem jaka jest moja kruszynka.

Jestem już spokojniejsza, ponieważ pokój małej jest już w pełni gotowy. Jestem z siebie dumna, bo sama złożyłam całą komodę oraz łóżeczko. Własnymi rękoma. Zajęło mi to 8 godzin (z przerwami na leżenie), ale dałam radę. Mąż pracował do 20:00. a ja chciałam mieć tego dnia skończony pokój, więc się uparłam i sama większość zrobiłam. Pokój już czeka na narodziny małej Julii. Zostało nam tylko przymocowanie lampki nocnej, ale to już przy okazji się zrobi któregoś dnia.

Nareszcie mogę w pełni powiedzieć, że jestem spokojna i zrelaksowana. I jestem gotowa na narodziny naszego dziecka. Już się nie boję, że mała zacznie się rodzić, a ja nie mam jej gdzie położyć spać. Na tą chwilę pozostaje mi tylko czekać i odpoczywać.

A jak Wy się macie? Co Was wprawia w poczucie stabilizacji i pełnego relaksu?

Reklamy

Czas płynie bardzo szybko…

time

To niesamowite, jak czas szybko leci. Pamiętam czasy, gdy chodziłam do szkoły. Najpierw podstawówka, która potem zmieniła się w gimnazjum. Tak, jestem pokoleniem gimnazjum. Pamiętam te szkolne problemy. Wydawało mi się, że nauczyciele za wiele wymagają, robią zbyt wiele klasówek, każą pisać jakieś wypracowania. Po co to wszystko? Potem nadszedł czas na Liceum Ogólnokształcące. Szkoła potrzebna po to by wreszcie dorosnąć i osiągnąć stan pełnoletniości, zdobyć świadectwo pełnej dojrzałości. Zaliczone. Liceum to szkoła, którą wspominam najlepiej, bo poznałam w niej wielu naprawdę wspaniałych ludzi. Szkoła ta mnie w pewien sposób ukształtowała. Nauczyciele (w większości) byli ludźmi, którzy naprawdę  potrafili przekazywać innym swoją wiedzę i zainteresować swoją pasją. Z własnym wychowawcą mam kontakt na stopie prywatnej aż do dzisiaj. Lata spędzone w LO były naprawdę najlepszymi latami szkolnymi według mojej oceny i to właśnie one wniosły najwięcej do mojego życia oraz ukształtowały mój charakter i sposób bycia. Potem były dwie inne szkoły policealne. Ale przeleciały bardzo szybko. W tym samym czasie poza nauką podejmowałam również pierwsze prace. Było ich kilka, ale nie za wiele. Pracowałam w swoim życiu fizycznie i psychicznie, więc żadnej pracy się w zasadzie nie boję. A teraz? Teraz jestem w obcym mieście… ba… w zupełnie obcym kraju. Mam wspaniałego męża i największe szczęście, jakie może spotkać kobietę, czyli dziecko w brzuchu. Mieszkam tu już 7 miesięcy i jest mi coraz lepiej, czuję się coraz bezpieczniej. Ale czegoś mi jednak brakuje. Pewnie zawsze tak będzie. Brakuje mi moich bliskich. Kompletnie nie tęsknię za krajem, tęsknię wyłącznie za wspaniałymi ludźmi, którzy zostali w Polsce i którzy na mnie czekają. I choć wiem, że nie pojawię się w swoim kraju wcześniej niż po roku pobytu tutaj to czuję, że mam na co czekać. Możliwość zobaczenia się z bliskimi trzyma mnie przy życiu i sprawia, że uśmiecham się każdego dnia. Można powiedzieć, że całe życie na coś czekamy…

Przeprowadzka i brak czasu…

happ5

Dawno nie pisałam, ale to przez to, że wszystko dzieje się u mnie dynamicznie i nie mam za wiele czasu. Potem kiepsko się czułam i zabrakło mi sił na siedzenie przed komputerem. Tak to już czasem w życiu bywa. W moim zwłaszcza. Ale to dobrze, bo przynajmniej nie mogę narzekać na nudę i rutynę. Dzisiaj postaram się w skrócie napisać, co u mnie nowego.

mebelkiOtóż dokładnie 23 grudnia nastąpiła przeprowadzka. Już teraz mieszkamy z mężem na swoim, czyli zamiast wynajmować pokój w domu z innymi ludźmi to już mamy wynajęte mieszkanie. Udało nam się wynająć 3 pokoje z kuchnią i łazienką. Jest to idealna kombinacja z racji faktu, iż za chwilę na świat przyjdzie nasze dziecko. Pokój dla małej jeszcze nie jest gotowy, ponieważ czekamy na dostawę mebli. Ma ona nastąpić jakoś koło 26 stycznia. Wybrałam coś takiego jak na zdjęciu. Co sądzicie?

My sami z mebli posiadamy aktualnie wyłącznie łoże małżeńskie, ale to chyba najważniejsze prawda? Tak, czy inaczej najważniejsze jest to, że wreszcie jesteśmy sami i nikt nam w niczym nie przeszkadza. Towarzystwa czasem brakuje, ale zawsze wtedy można się z kimś spotkać. Jednakże nikt nie wchodzi nam do kuchni, gdy gotujemy. Możemy brać prysznic przy otwartych drzwiach od łazienki, słuchać muzyki zawsze, gdy nam się to podoba. Ogólnie możemy cieszyć się sobą bez konieczności bycia narażonym na ocenę osób trzecich.

Kolejną ważną dla mnie sprawą jest fakt, że udało mi się zarezerwować termin przylotu mojej mamy i teściowej. Obie przylecą do nas pod koniec kwietnia. Aż serce rośnie, że po praktycznie 10 miesiącach rozłąki wreszcie je zobaczymy. Ja jestem bardzo rodzinną osobą i szalenie tęsknię zwłaszcza za najbliższymi memu sercu osobami. A z moją mamą łączy mnie wyjątkowa więź, ponieważ odkąd skończyłam 9 lat wychowywała mnie sama i wspaniale dawała sobie ze wszystkim radę. Może przez ludzi jest postrzegana czasem, jako osoba roztrzepana i zagubiona, ale ja wiem, że w życiu radziła sobie doskonale jako samotna matka i że w wielu sytuacjach, w których była ktoś inny załamał by ręce i nie podołał. A ona dała radę i za to ją szanuję. Teściową też mam wspaniałą. Trafił mi się jakiś nietypowy egzemplarz, bo większość moich znajomych narzeka na swoje teściowe. Żalą się, że się we wszystko wtrącają, że nie interesują się wnukami, że próbują rozbijać ich małżeństwa. Czemu jest tak wiele tego typu teściowych? Czy nie lepiej z dziećmi żyć w zgodzie i dbać o ich szczęście? Trzeba się pogodzić z tym, że po ślubie dzieci mają już własną rodzinę i o nią muszą się troszczyć. Oczywiście rodzice nadal są bardzo potrzebne, ale jeśli dziecko będzie potrzebowało rady to samo o nią poprosi. Nie należy się wtrącać bez potrzeby. Właśnie dlatego ja jestem szczęściarą, bo ani moja mama ani mama mojego męża mi nie truje, nie doradza, kiedy nie poproszę. One wyłącznie kochają, wspierają i bardzo pomagają. I mimo to, że są daleko to my czujemy, że o nas myślą i tęsknią za nami tak samo, jak my.

No dobra, dość tych wywnętrzeń. Na mnie czas. Pora wypić poranną herbatkę i brać się za prasowanie pościeli do pokoju dziecka. A jakie Wy macie plany na dzisiaj?