Tag Archives: Tangle Teezer

Tangle Teezer – fenomen, czy bubel?

Dzisiaj postanowiłam napisać na temat bardzo popularnej szczotki do włosów, a mowa oczywiście o Tangle Teezer. Szczotka dawno temu pojawiła się na świecie i cieszy się sławą wśród wielu blogerek. Ma ona przeważnie zwolenników, ale znajdą się również przeciwnicy. Jakie ja mam stanowisko? Jeśli jesteście ciekawi zapraszam do lektury.

Zacznę od tego, że swoją pierwszą szczotkę TT zakupiłam około dwóch lat temu i była to klasyczna wersja w kolorze czarnym. Mam ją jeszcze, ale jej stan nie jest dobry, dlatego zdjęcia nie wstawiam. Aktualnie posiadam wersję TT Elite w kolorze niebiesko-różowym oraz wersję Compact z owieczkami. Ceny chyba każdy zna, ale mogę powiedzieć, że zależą one od tego, jaką wersję chcemy kupić oraz od tego, który sklep wybierzemy. Szczotki są już dostępne stacjonarnie między innymi w drogerii Hebe.

Ząbki są ułożone tak, że faktycznie pomagają rozczesać włosy. Jedne są krótkie, inne długie, co powoduje, że najpierw rozczesujemy bardziej wierzchnią warstwę, a jednocześnie lekko zahaczamy o tą pod spodem. Szczotka idealnie sprawdzi się u osób, które mają długie i trudne do rozczesania włosy. Świetnie sprawdzi się również u dzieci, bo one zwykle nie lubią rytuału rozczesywania po myciu. Bardzo nie podoba mi się odgłos, jaki wydaje szczotka podczas użytkowania. To taki dźwięk szurania, dość nieprzyjemny (bynajmniej dla mnie). Plusem jest wygoda w trzymaniu szczotki, aczkolwiek przyznam, że najlepiej w dłoni leży wersja klasyczna TT. Cała szczotka wykonana jest z plastiku, więc jest bardzo łatwa do czyszczenia, gdyż wystarczy umyć ją szczoteczką pod bieżącą wodą.

To chyba tyle, jeśli chodzi o plusy. Jakie są moje odczucia? Niestety u mnie szczotka TT kompletnie się nie sprawdziła. Jestem właścicielką włosów wysoko-porowatych, które dodatkowo mają tendencję do kręcenia się. Dawałam TT kilka szans, ale za każdym razem działo się to samo. A mianowicie – szczotka powodowała wysuszenie i niszczenie moich końcówek. Poza tym po jej użyciu moje włosy bardzo się elektryzowały, a tego chyba żadna z nas nie lubi, prawda? Moim zdaniem TT sprawdzi się u osób, które mają z natury proste włosy bez problemów. Jeśli ktoś ma włosy lekko falowane lub kręcone, to w mojej opinii nie powinien łapać za ten produkt, bo to może tylko pogorszyć kondycję włosów. No cóż… moje szczotki aktualnie leżą w szufladzie i się kurzą. Może niebawem podaruję je komuś bliskiemu, bo ode mnie kolejnej szansy na pewno nie dostaną.

A co Wy sądzicie o TT? Jesteście zadowolone? Zgadzacie się z moją opinią? A może znajdzie się wśród Was ktoś, kto jeszcze nie słyszał o tym popularnym produkcie? Czekam na Wasze komentarze i serdecznie pozdrawiam.

PS: Na razie jeszcze notka będzie się pojawiała rzadko i za to z góry przepraszam. Jeszcze sporo spraw mam do załatwienia. Dzisiaj znalazłam chwilę i dlatego wstawiam ten post. Cierpliwości kochani.

Reklamy
Otagowane , ,

Coś o włosach…

Jak przez najbliższy miesiąc zamierzam dbać o włosy? Jakich kosmetyków zamierzam używać?

MYCIE:

 

Do mycia zamierzam używać szamponu, który zakupiłam przed Świętami za namową Moniki ze sklepu ladymakeup.pl Chodzi mianowicie o produkt firmy VitalDerm – Odbudowujący szampon do włosów z olejem arganowym i masłem shea (do kupienia tutaj). Oczywiście zawsze nakładam produkt na skórę głowy i masuję, a końcówki myję już tylko powstałą pianą. Szampon z tego, co widzę obłędnie pachnie. Mnie zapach się bardzo podoba, ale pewnie nie każdemu przypadnie do gustu.

VitalDerm szampon

ODŻYWIANIE:

Po umyciu czas na odżywkę. Aktualnie zaczęłam używać maski mlecznej Kallos Crema al Latte. Stosuję ją właściwie jako odżywkę, bo nakładam na włosy od połowy i odrobinkę na górną część włosów, ale nie dotykając samej skóry głowy i pozostawiam na około 1-2 minut, po czym spłukuję. Maska ma świetny, mleczno-budyniowy zapach. Zobaczymy jak się sprawdzi na moich puszących włosach. Na pewno wiele z Was ją zna. Jest ona dostępna stacjonarnie w Hebe, a ja kupiłam ją chyba tutaj.

1098780_034117df2a3d62e8f8d3f3bb

ROZCZESYWANIE:

Po odsączeniu włosów w ręcznik nadszedł czas na coś, co pomoże gładko i bezboleśnie rozczesać moje włosy. Spryskuję włosy odżywką firmy Gliss Kur – aktualnie Million Gloss przeznaczona do włosów matowych. Bardzo lubię odżywki tej firmy, bo naprawdę pomagają w rozczesaniu włosów. Do samej czynności rozczesania postanowiłam używać na razie wszystkim znanej szczotki Tangle Teezer Salon Elite (niebiesko-różowa). Tak… dam jej szansę raz jeszcze i tym razem na dłuższą metę. Sprawdzę, czy ona cokolwiek zmieni w stanie moich włosów. To trzecie podejście do niej, oby okazało się trafione.

odzywka

T1

ZABEZPIECZENIE:

Aby zabezpieczyć końcówki przed uszkodzeniami wcieram w nie (od połowy długości) serum firmy Balea. Kosmetyk ten ma również bardzo ładny zapach. Sprawia, że końce nie są takie nastroszone i włosy się nie elektryzują. Kupiłam je na allegro, bo niestety nie jest ono dostępne w żadnej znanej mi drogerii internetowej.

Balea

A NA KONIEC:

Na sam koniec ważna informacja. Ja nie używam suszarki. Posiadam oczywiście takową, ale używam tylko od wielkiego dzwona, czyli na jakieś ważne wyjścia, gdy mi się spieszy. Moje włosy nie lubią suszarki, bo po wysuszeniu wyglądam jak pudel. Wobec tego, co napisałam pozostawiam włosy do wyschnięcia, a na noc związuję albo w luźny warkocz (jestem dumna, bo już się da go zrobić) albo metodą kilku gumek (jak na zdjęciu).

guma

Napiszcie mi proszę, jakich kosmetyków używacie na co dzień? Bez jakich kosmetyków do włosów nie wyobrażacie sobie każdego mycia? Czekam na Wasze komentarze i serdecznie pozdrawiam.

Otagowane , , , , , , , ,