W związku najważniejsza jest przyjaźń…

My.jpg

Każdego dnia mam okazję słuchać historii dotyczących małżeństw, czy związków. Koleżanki opowiadają o swoich mężach z zauważalną niechęcią, koledzy żalą się na swoje wiecznie niezadowolone żony. Wiele słyszy się również od obcych ludzi na temat ich związków. Okazuje się, że przeważająca większość narzeka na swoich partnerów. A ja wciąż zadaję sobie pytanie: „Dlaczego?”.

Jedna z koleżanek narzeka, że mąż jej nie pomaga w codziennych obowiązkach i nie zajmuje się dzieckiem. Druga narzeka, że mąż przynosi za mało kasy, a sama siedzi w domu i nic nie robi. Trzecia marudzi, że brakuje jej seksu, a mąż twierdzi, że jest wiecznie zmęczony. Mogłabym tak opowiadać bez końca, bo na moje oko 85% ludzi nie docenia tego, co posiada i związek traktuje tak, jak coś co się im należy. Wszystkim się wydaje, że miłość będzie trwała wiecznie i że zawsze będzie kolorowo. Otóż muszę Was rozczarować i powiedzieć, że każdy, kto tak myśli jest w błędzie. Nie mówię, że miłość zupełnie znika po jakimś czasie. Mówię tylko, że miłość zmienia swoje oblicza i wraz z doświadczeniami życiowymi staje się dojrzalsza. Małżeństwa, czy tez związki nieformalne rozpadają się najczęściej wtedy, gdy miłość ewoluuje, a poza nią nie pozostaje nic innego. Jaka jest recepta na udany związek? Hmm… konkretnej nie ma. Ale myślę, że kiedy wypiszemy sobie na recepcie przyjaźń, szacunek i odpowiednią komunikację to będziemy w stanie przetrwać każdą partnerską chorobę. Oczywiście wszystko o czym dzisiaj piszę jest wyłącznie moim subiektywnym zdaniem. Każdy może mieć własne, zupełnie inne „recepty”.

Bardzo cenię sobie moje małżeństwo. Nie jest idealne, bo takowe nie istnieją w prawdziwym świecie, ale jest moje i je szanuję, ponieważ według mnie jest bardzo udane. A status „udane” osiągnęło głównie dlatego, że ja wraz z moim mężem przede wszystkim się… lubimy. Tak… dobrze czytacie… lubimy się i to nawet bardzo. Cofając się do przeszłości przypominam sobie w jakich okolicznościach poznałam Adama (mojego męża). Otóż Adam pojawił się w moim życiu w czasie dla mnie dość trudnym, kiedy tak naprawdę nie chciałam mieć nic wspólnego z żadnym mężczyzną. Nie chciałam nikogo pokochać. A może nie tyle nie chciałam, co bałam się, że ktoś znowu mnie zrani. Ale… na przyjaźń zawsze znajdzie się przecież miejsce, prawda? I tak właśnie ja i Adam zaprzyjaźniliśmy się. A potem okazało się, że czujemy do siebie coś więcej. Dziś jesteśmy parą od ponad sześciu lat, a małżeństwem od ponad trzech i jesteśmy ciągle szczęśliwi. Nigdy nie zdarza nam się sytuacja, że nie mamy o czym ze sobą rozmawiać, nigdy nie nudzimy się w swoim towarzystwie, wiele rzeczy robimy razem, jednakże szanujemy także swoją przestrzeń i chęć pobycia w samotności. Kochamy się i to rzecz oczywista, ale niezależnie od wszystkiego jesteśmy przede wszystkim przyjaciółmi. Możemy zawsze na sobie polegać, dbamy o siebie i nie ograniczamy się wzajemnie. Mamy zarówno wspólne jak i zupełnie odmienne zainteresowania i pasje. Jesteśmy jednocześnie małżeństwem jak i kumplami. I co najważniejsze… dużo ze sobą rozmawiamy i wyznajemy zasadę, że każdy problem musi zostać „przegadany”. Ot cała filozofia.

*** Prawdziwej przyjaźni żadna siła nie zniszczy, żaden czas nie osłabi… ***

Dlatego drogie narzekające koleżanki i żalący się koledzy. Może weźcie sprawy w swoje ręce i zaprzyjaźnijcie się ze swoimi połówkami? Może czas wreszcie spojrzeć na drugą osobę nie jak na oddalającą się miłość, lecz jak na świetnego kumpla, z którym można „konie kraść”? Jeśli patrzycie na siebie i nagle dochodzicie do wniosku, że nie łączy Was nic poza wspólnym nazwiskiem, dzieckiem lub kredytem to może czas zakończyć taki związek? Moim zdaniem takie relacje nie powinny mieć miejsca, bo tylko przyjaźń w połączeniu z miłością oraz kilkoma innymi przyprawami życia może przetrwać wszystko. Reszta nie ma racji bytu.

Taka jest moja recepta na udany związek. A jaka jest Twoja? Czekam na komentarze. Dobranoc kochani!

przyjazn2.jpg

Advertisements

7 thoughts on “W związku najważniejsza jest przyjaźń…

  1. novincza pisze:

    Cieszę się, że masz taki udany związek. Dla mnie przyjaźń i zwyczajne lubienie siebie na wzajem jest kluczowe do jako takiej harmonii. Równie ważne jak to, że partnerzy mają oprócz wspólnego świata, także jakieś osobne, własne zainteresowania. Gdzieś czytałam o tym, że bardzo ważne jest pamiętać ten pierwszy czas zakochania, bo w razie trudności można do niego wrócić wspomnieniami i przypomnieć sobie jaką fantastyczną osobę ma się obok siebie! PS Miło, że jesteś zpowrotem! 😀

    Lubię to

  2. Smerfelinka pisze:

    Podpisuję się pod tym wszystkimi rękoma i nogami 🙂 Docenianie, przyjaźń, rozmowa, wzajemny szacunek i nic nie będzie straszne. Sprawdza się nie tylko u Was, więc coś w tym musi być 😉 Pozdrawiam gorąco i ślę buziaki dla całej rodzinki!

    Lubię to

  3. mefistowy pisze:

    Całkowicie się z Tobą zgodzę: ja i moja śmieszniejsza połowa też zaczęliśmy od przyjaźni i już ponad 5 lat jak jesteśmy ze sobą. 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: