Taki tam smuteczek…

sadPrzepraszam Was za to, że tak rzadko wstawiam posty i jeszcze rzadziej do Was zaglądam. To wynika z dwóch powodów. Jeden to fakt, że różnie się czuję – raz lepiej, raz gorzej. Drugi to brak weny oraz brak możliwości testowania kosmetyków. Wkroczyłam w 4 miesiąc mojej ciążowej przygody i jak wiadomo nie wszystkie kosmetyki mogę stosować. Mam nadzieję, że za jakiś czas to się zmieni i czasem pojawi się na moim blogu jakaś recenzja.

Co u mnie? Ogółem ktoś z boku powiedziałby, że sielanka. Mąż znalazł pracę, z której na razie jest zadowolony. Nie wraca zmęczony, więc ma czas dla mnie i nie denerwuje się z byle powodu. A ja… siedzę w domu w zasadzie. Zajmuję się domem. Gotuję, czasem sprzątam i wypoczywam. Czasem biegnę na małe spożywcze zakupy. Oczywiście na większe wybieram się z mężem samochodem. Ale ostatnio doskwiera mi niewielki smutek… Tak, nie pomyliłam się… smutek. Chodzi o to, że tęsknię za bliskimi z Polski. Wkurza mnie fakt, że jestem tak daleko od domu. Żałuję, że nie mogę wsiąść w autobus by jechać do mamy na obiad, czy herbatkę do teściów. Brakuje mi mojego kota. Tęsknię za przyjaciółmi. Nie sądziłam, że dopadnie mnie to tak szybko. Myślałam, że jestem twardsza. Jak wyjeżdżałam wszyscy się smucili, a ja powtarzałam, że przecież nie lecę na koniec świata tylko dosłownie 2 godziny lotu od Polski. A teraz sama marzę się jak dziecko… Mój mąż tego nie rozumie, bo on jest takim trochę samotnym wilkiem. Zawsze taki był. Jemu do szczęścia w zasadzie potrzebna jestem wyłącznie ja (tak przynajmniej mówi). Nie wiem, kiedy uda mi się odwiedzić rodzinę. Smutno mi, bo nie mam tu żadnej przyjaciółki, żadnej bliskiej mi osoby, z którą mogłabym się spotkać. Jedna z moich przyjaciółek w Polsce też jest w ciąży, więc mogłabym spotykać się z nią. A tak… niestety nie ma takiej możliwości. Każdego dnia brakuje mi motywacji by wykonać choćby lekki makijaż i wyjść z domu choćby na chwilę. Pewnie mój nastrój wynika również trochę z burzy hormonów, ale jestem pewna, że bardziej z tęsknoty.

Macie jakiś pomysł, jak sobie poradzić z takimi codziennymi smutkami?

Reklamy

2 thoughts on “Taki tam smuteczek…

  1. RED LADY pisze:

    Nie ma się co smucić. Wszystko zmierza w dobrym kierunku 🙂 Trzymaj się moja kochana :*

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: