Pędzel do eyelinera… bubel.

Dzisiaj postanowiłam napisać na temat pędzla, który niestety okazał się bublem. Mam tutaj na myśli pędzel firmy Kozłowski – numer EB 504 (1). Pędzel całkiem dobrze się sprawował podczas użytkowania, ale po kilkunastu myciach się rozwarstwił (zdjęcie) i teraz zrobienie nim kreski jest praktycznie niemożliwe. W zasadzie mogę powiedzieć, że służył mi zaledwie półtora miesiąca i padł… Pędzel niewiele kosztuje, bo jest to cena około 9 zł – np. w moim ulubionym sklepie.

 

Może przy okazji powiem Wam jak czyszczę swoje pędzle do eyelinera. Otóż na płatek kosmetyczny wylewam kilka kropel dowolnego oleju (teraz została mi resztka Alepp – olej z nasion bawełny) i przykładam brudny pędzelek. Robię okrężne ruchy do momentu aż pędzelek nie pozostawia już żadnych czarnych śladów. Wtedy wycieram go do sucha czystym płatkiem kosmetycznym, formuję w zbity kształt i wkładam do reszty pędzli. Kiedyś myłam pędzle do eyelinera zwyczajne wodą z szarym mydłem, ale niestety mydło nie zmywało do końca produktu. Olej radzi sobie niezawodnie z wszelkimi zabrudzeniami. Olej nie radził sobie wyłącznie z eyelinerem firmy Inglot. Ale to już jest tak silny produkt, że z dłoni musiałam go zmywać rozpuszczalnikiem.

A Wy jakimi sposobami czyścicie ten konkretny rodzaj pędzli? I jakich modeli dokładnie używacie? Może polecicie mi coś nowego?

Advertisements
Otagowane , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: